Za nami trzy z 11 rund Indywidualnych Mistrzostw Europy w szachach. W Arenie Katowice rywalizuje ponad 500 zawodniczek i zawodników z całego kontynentu. Najstarszy ma 74 lata, najmłodszy – zaledwie 9. Turniej jest więc świetną okazją dla młodych Polaków, by nabrać doświadczenia w rywalizacji ze znacznie bardziej ogranymi rywalami. W czwartek swój pierwszy mecz wygrał 11-letni Antoni Wołyński, który ma na koncie tytuł wicemistrza Europy w szachach szybkich.
Wołyński po dwóch porażkach pokonał z posiadającym ranking wyższy o ponad 300 punktów Rafałem Małeckim. – Normalnie się nie stresuję, ale w tej partii było inaczej, bo dobrze szło – mówi 11-letni Antek. – W szachy gram od czwartego roku życia, tata mnie nauczył. Pierwszy raz w kategorii Open, wcześniej grałem tylko w turniejach dziecięcych – dodaje Wołyński, który w 2023 roku został drugim najlepszym szachistą kontynentu w kategorii do lat 8.
Ojcem Antoniego jest Krzysztof Wołyński, również zawodnik, a także trener i sędzia szachowy. – Jeszcze kilka lat temu grałem w szachy klasyczne, teraz już bardziej szachy szybkie, ewentualnie blitz, co jest związane z czasem, który trzeba poświęcić – mówi Wołyński senior, który jest dumny z tego, że syn poszedł w jego ślady. – Choć na początku próbowałem to właściwie powstrzymywać, natomiast podobało się to Antosiowi, często siadał, rozwiązywał zadania, trenował ze mną i postanowiliśmy, że skoro chce, to spróbujemy iść w tym kierunku.
Krzysztof Wołyński podkreśla, że turniej, który nie mógłby się odbyć bez wsparcia Miasta Katowice, Ministerstwa Sportu i Turystyki czy firmy Mokate, jest doskonałą okazją dla młodych szachistów do nabrania doświadczenia. – To bardzo duże wydarzenie, biorąc pod uwagę doświadczenie, jakie można tutaj uzyskać, przechodząc obok znanych na całym świecie szachistów. Gra tutaj chociażby arcymistrz Igor Kowalenko, mamy tutaj Szymona Gumularza, który został niedawno mistrzem Polski, więc przemieszczać się wokół tylu arcymistrzów i być z nimi na jednej sali, to jest duże przeżycie – podkreśla ojciec Antoniego.
O dużym znaczeniu imprezy, której partnerem strategicznym jest PZU Życie S.A., jest też przekonany arcymistrz Igor Janik. Podkreśla on, że organizacja wydarzenia o takiej skali to potwierdzenie bardzo silnej pozycji polskich szachów.
– Polska pod względem szachowym jest bardzo rozwiniętym rynkiem. Szachy są bardzo popularne w naszym kraju. Przez wiele lat odbywały się, swoją drogą też w Katowicach, Mistrzostwa Europy Rapid i Blitz. Wydaje mi się, że jest to kolejny krok, że teraz mamy Mistrzostwa Europy klasyczne. A to, że o szachach usłyszą kolejni ludzie, to też oczywiście świetny dodatek.
Janik rozpoczął turniej od dwóch wygranych i remisu, dzięki czemu po trzech rundach jest klasyfikowany w czołowej pięćdziesiątce. – Stawianie sobie celu to coś, o czym najprawdopodobniej zacznę myśleć koło rundy dziewiątej na 11. Teraz najważniejsze jest, żeby rozgrywać te partie na przyzwoitym poziomie. A na co pozwoli gra? Wtedy też będę zastanawiać się, czy walczę o Puchar Świata, czy może o medal, co też niby jest możliwe, czy może o to, żeby utrzymać swój ranking – podkreśla Janik.
Ostatnia, jedenasta runda mistrzostw Europy w Katowicach odbędzie się 19 kwietnia, ale szachowi kibice nie będą musieli długo czekać na kolejną dużą imprezę nad Wisłą. Już w maju w Warszawie odbędzie się piąta edycja turnieju Super Rapid & Blitz Poland, który tradycyjnie już będzie otwierał prestiżowy cykl Grand Chess Tour.